Pani Blond

Wypracuj swoją wiosnę w sercu

| 8 Comments
fqk2t7qqu0-mathew-macquarrie

Zejdzie ci ten uśmiech z twarzy jak będziesz starsza- zobaczysz. No cóż, postaram się aby nie zszedł. Wiem, że zapracowałam sobie na ten uśmiech, że nie wziął się znikąd.  Ale wiem też, że można wstawać rano ze skwaszoną miną, poddawać się swoim emocjom i nie widzieć innego sposobu na życie. Zagłębiać się w tym stanie do momentu, w którym trudno z niego wyjść. Aż stanie się marazmem. 

Można też wstać- stwierdzić, że ma się gorszy dzień, ale mimo to wypić kawę, nałożyć makijaż i robić swoje. Zachowuj się tak jak zachowujesz się kiedy jesteś szczęśliwy, a tak właśnie zaczniesz się czuć- przeczytałam kiedyś to zdanie i okazuje się, że naprawdę działa. Czyszczenie głowy z irracjonalnych, toksycznych schematów myślowych naprawdę działa i nie jest to młodzieńcza naiwność. To sposób na życie. Sposób dzięki któremu budzisz się, ubierasz i czujesz, że żyjesz, że każdy dzień jest ważny i może przynieść coś dobrego. Nie ma jednego przepisu na fajne życie, ale jest kilka uniwersalnych prawd dzięki którym niezależnie od pory roku można mieć wiosnę w sercu. Zachwycać się jak dziecko i pracować konsekwentnie jak dorosły na swoje marzenia. Przykro mi kiedy słucham ludzi którym nowy rok kojarzy się jedynie z podwyżką cen ubezpieczeń i gonitwą po urzędach. Bo z czym innym może się kojarzyć? Nie bagatelizuję przyziemnych spraw, ale czy naprawdę warto sprowadzać wszystko tylko do tego. Wtedy owszem, rzeczywistość może zbrzydnąć, zniechęcić i zasmucić.

Podobno jednym z terrorów współczesnego świata jest terror szczęśliwości. Naprawdę? Że liczą się tylko ci spełnieni, rządni sukcesu. Ale co w tym złego, że kawałek świata dąży do zmian na lepsze? Czy nie jest tak, że dopiero będąc szczęśliwym można dać trochę siebie temu kto tego potrzebuje. Kocham patrzeć na szczęśliwych ludzi- inspirują mnie i dają wiarę, pokazują co można mieć i jak się z tego cieszyć. Łatwo pomyśleć, że na pewno mieli z górki bo urodzili się w innym miejscu, że mieli predyspozycje i zawsze znali swoje przeznaczenie. Łatwiej niż uświadomić sobie, że rozwiązaniem jest konsekwencja i upór nawet z poobijanymi kolejny raz kolanami i rezygnacją z tyłu głowy.

Mam swoje prawdy i zamierzam w nie wierzyć bo intuicja podpowiada mi, że to dobra droga.

Bronić swojego optymizmu bo zawsze będzie moim sprzymierzeńcem. Patrzeć w górę nie w dół. Nie rezygnować z tego czego chcę, nie iść na słabe, niesatysfakcjonujące mnie kompromisy, zamiast tego uzbroić się w cierpliwość. Nie wątpić w to, że można żyć pięknie i z pełnym zaangażowaniem, pomimo trudności. One też są cenne. Dziękować przeciwnościom bo są próbą. Poddasz się- to zweryfikuje czy naprawdę chcesz tego o czym twierdzisz, że marzysz. Czy przestraszysz się pagórków, o których kiedyś i tak nie będziesz pamiętać. Które możliwe, że nie istnieją w realnym świecie?

Te wszystkie rzeczy, rzucające cienie większe niż są w rzeczywistości. Ogromne sprawy, konflikty, urazy- śmieci. Wyrzucam je i porządkuję. Dryfuję. Ale nie tracę z oczu kierunku. Odpuszczam po to, aby zaraz wrócić z nową energią. Ufam sobie. Tracę kierunek. Szukam go z powrotem. Nie obwiniam się. Mam prawo aby nie być idealną. Próbuję jak nie wychodzi, próbuję dalej. Akceptuję siebie i nie chcę być kimś innym. Mam dystans do własnych myśli- czasami wcale nie są moje- nie wierzę im. Nie oceniam siebie za nie bo ja jestem gdzieś głębiej. Kto zna mnie lepiej? Przestałam zastanawiać się nad tym jak, kto i co myśli- nikt nie zna moich prawdziwych planów na dalszą drogę, nikt nie wie tyle ile wiem o sobie sama.  Nikt też nie może mi do końca pomóc.

Spróbuj to sobie poukładać i poczuj się dobrze w swojej skórze. Komfortowo, jak w domu.

Poszukaj trochę- znajdź mały cel, małą rzecz, która sprawia radość- twórczą, całkowicie Twoją. Poświęć jej czas. Poczuj pasję i dowiedz się jak wielu kolorów nie znałaś.

Zacznij od jutra- szklanka wody z cytryną na dzień dobry. Ulubione ubranie. Uśmiech do pani w spożywczym. Niegłupia książka w tramwaju. Podeptanych kilka destrukcyjnych myśli. Obiad dający energię. Miła rozmowa. Coś co daje satysfakcję. Coś tylko dla siebie. Trochę pracy nad czymś co jest jej warte. Trochę odpoczynku bez wyrzutów, tak jak lubisz. Chwila ciszy. Wdech i wydech. Kokosowy balsam. Gorąca herbata. Trochę inspiracji. Trochę marzeń. Plan na jutro. Wygodne łóżko. Powtórz ile razy trzeba i spójrz wstecz co jakiś czas. Zobacz gdzie jesteś i poklep się po ramieniu.

Naprawdę nie ważne co się ma i z jakiego punktu się zaczyna. Powiesz, że to banał. Tak to banał, który jest prawdą. Bywają dni kiedy masz wszystko, ale poza tym wszystkim masz też much w nosie.  Są też takie kiedy jest ciężej, ale rozpiera cię radość. Dziwne prawda? Każdemu czasem coś nie wychodzi, każdy jest wściekły i przeklina wszystko. Chodzi o to żeby później odetchnąć, wyciągnąć wnioski i zacząć od nowa.

Ponoć najlepsze imprezy to te w starych obskurnych, ciasnych kuchniach kawalerek, ale człowiek dowiaduje się o tym dopiero w przestrzennych apartamentach. Cieszenie się to umiejętność. Lepiej nauczyć się jej wcześniej, niż ciągle czekać na te WARTE jej momenty. Aż wszystko będzie takie jak chcesz.

Smakuj, odkrywaj, pozwalaj sobie. Przestań narzekać, czekać, przesiadywać- aż prześpisz cały film. Chociaż spróbuj. Oderwać wzrok od podłogi. Chwilę ponosić głowę w chmurach, przypomnieć sobie emocje. Odkryć kilka swoich prawd, swoich pasji i nie pozwalać, aby coś je odebrało.

Nie wiem czy sky is the limit, a każdy może wszystko. Wiem natomiast, że absolutnie każdy może iść do przodu i cieszyć się mroźną zimą, ciepłą kawą i rozmową z sąsiadem. Każdy może polubić siebie, mieć pasję i robić niesamowite rzeczy. Każdy może spełnić chociaż jedno swoje marzenie.

Tak coś mi się wydaje, że świat należy do tych, z których kpią sceptycy