Pani Blond

Próżnia

| 8 Comments
hn_4k2diuws-jason-briscoe

Nawet włosy czeszesz z entuzjazmem. Tańczysz w łazience do radiowej łupanki. Chce ci się zakładać najlepsze ciuchy i dziękować marudnej pani w piekarni za spakowane grahamki. Wszystko co dobre zdaje się przychodzić samo. Wszystko może cieszyć, jeśli wiesz, że idziesz dobrą drogą, żyjesz w zgodzie ze sobą, masz cele i do nich dążysz. Tylko samo wejście na tą drogę bywa wyboiste.

Każdy powie biednej potłuczonej  Zosi, że musi wziąć się za siebie, podjąć dobre decyzje, korzystać z życia bo życie jest krótkie, kochać siebie…Każdy powie- pozwól sobie na początek na katharsis- dwie mleczne czekolady, brandy, łzawy film, potem tournée po najgłośniejszych spelunach i od poniedziałku nowy bajkowy rozdział. Nikt nie powie, że ten rozdział może mieć dużo ciężkich do przełknięcia słów.

Można bimbać całe dnie przed telewizorem, nie widzieć sensu i nagle doznać olśnienia.

Można nie mieć pasji, chodzić do pracy z bólem serca i odruchem wymiotnym aby pewnego poranka stwierdzić, że szkoda na to czasu.

Można nienawidzić swojego ciała i zapragnąć lata w bikini.

Można być razem z przyzwyczajenia, połączeni jedynie płaceniem wspólnych rachunków
i zapragnąć bratniej duszy.

Można mieć grymas na twarzy, nie znosić wszystkiego, wszystkim zazdrościć i złorzeczyć, aż w końcu stwierdzić, że sobie robi się największą krzywdę i zacząć zmieniać podejście.

Można rozpamiętywać swoje błędy, przyjmować rolę ofiary, załamywać się na każdym kroku i postanowić zostać fighterem.

Można wydawać każdy grosz bo nie powinno się sobie żałować i stwierdzić w końcu, że nie ma się ani złotówki na spełnienie swoich marzeń- pora wyznaczyć priorytety.

No więc zaczyna się od poniedziałku. Mija dzień, tydzień, miesiąc i nic. Robisz to co zamierzyłeś, pracujesz, odmawiasz sobie tego co łatwe i przyjemne, czasem wszystkim rzucasz, ale za późno- decyzja podjęta, trzeba się pozbierać i znowu zacząć starać. Zmiany nie dzieją się z dnia na dzień.  Są mozolne, wymagające, czasochłonne. W momencie, w którym się na nie decydujesz nie znikają wątpliwości ani strach. Trzeba czasami iść wątpiąc, ignorować myśl -może lepiej zawrócić? Bo nie widzisz jeszcze nawet skrawka efektów. Może się wydawać, że zamiast piąć się w górę spadasz w dół. Ty tu ponosisz odpowiedzialność.

Między jednymi a drugimi drzwiami jest próżnia. Nic zdaje się w niej nie zmieniać, jest niewygodna cisza, niewidzialna dla innych rewolucja. Można wypełnić ją jedynie pracą, której nikt nie zobaczy- zobaczą tylko efekty. Powiedzą- szczęśliwy traf.

Zośka może trzasnąć drzwiami, kończąc toksyczny związek, ktoś inny otworzyć firmę za wszystkie oszczędności, jeszcze ktoś z morderczym wysiłkiem zacząć biegać, codziennie kiedy wszyscy jeszcze śpią. Ale będą się męczyć, walczyć ze sobą aby nie cofnąć się do tyłu. Nie ogłoszą światu zwycięstwa dzień po podniesieniu rękawicy.

Minie czas, a w tym czasie okrzepną, odkryją swoją siłę, zrozumieją więcej. Spojrzą wstecz i popukają się w głowę. To ironia, że dopiero z perspektywy widzi się wszystko takie jakim było.

Z czasem i światło w tunelu mocniej razi w oczy. Nagle wszystko zaczyna do siebie pasować, układa się tak jak powinno. Jest lekko i dobrze. Komfortowo. I chyba już jesteś za innymi drzwiami. Za tymi właściwymi, za którymi jesteś tam, gdzie miałeś być. Rozsiadasz się w swoim życiu jak w wygodnym fotelu i cieszysz się wszystkim tym co do tej pory było obojętne.

Dlatego warto przetrwać próżnię. Żeby zatańczyć zamiast ciągle walczyć.