Pani Blond

Trzy siły kobiety szczęśliwej

| 3 Comments
kelly-sikkema-203594 (5)

Słońce przygrzewa tak, że można iść bez czapki. Pod butami szeleszczą nam pozostałe jeszcze
z jesieni liście, które do tej pory przykrywał śnieg. Dla niektórych to nie mała atrakcja. Idę wolno, tak żeby zostawić przed sobą trochę swobodnej przestrzeni dla mojej skaczącej, zanoszącej się od śmiechu dwulatki. Jest pusto i bezpiecznie, więc mogę spokojnie pomyśleć, zerkając tylko kontrolnie na rozbrykaną kulkę energii przede mną.Marzę o ciepłych dniach, wiosennych zakupach i zmianach, na które mam ochotę zawsze po zakończeniu zimy.
To takie kobiece bujanie w obłokach, drobiazgi dla których warto być kobietą. To w nas jest ta dbałość o szczegóły, wrażliwość i ciepło. Mówi się, że kobiecą rękę zawsze poznać- po przytulnym domu, dobrej organizacji, harmonii. Kobiecość kojarzy mi się z  ulotną, zieloną wiosną…

O ironio,  przez cechy, które są naszymi atutami, bywa nam w  życiu trudniej, gorzej.

Jaką kobietą będzie moja córka? Jak wpłynie na nią otaczająca nas rzeczywistość?
Są takie prawdy, których przekazanie jej jest dla mnie priorytetem- dzięki którym jako kobiecie niewątpliwie będzie jej łatwiej i lepiej. Pomijane lub zbyt mało podkreślane w dawnych, polskich modelach wychowania.
A na pewno nie wpajano ich równie konsekwentnie co bycia posłusznym, poprawnym i nie wykraczającym poza obowiązujące normy.  Jestem przekonana, że dzięki tym trzem wartościom łatwiej jest być szczęśliwą i spełnioną bez względu na okoliczności i otaczających ludzi. Łatwiej zapewnić sobie pod nogami trwały, pewny grunt.

Wiara w siebie

Taka, która daje cierpliwość podczas szukania własnej drogi. Daje pewność, że się ją posiada
i odnajdzie. Pomaga uparcie stawiać na swoim i wierzyć swojej intuicji. Otaczają nas tysiące osób mówiących nam co i jak mamy robić- a coraz mniej korzystamy z gotowej puli odpowiedzi- zapisanych w nas. Chciałabym aby wierzyła w siebie, ale bez narzucanych warunków- bycia idealną, piękną, znającą odpowiedź na każde pytanie.
Budowanie i określanie siebie na podstawie tego co na zewnątrz to krucha konstrukcja, którą łatwo zburzyć,
w przeciwieństwie do tego co wewnątrz. Porządne wewnętrzne fundamenty nie runą przy pierwszej lepszej porażce, popełnionym błędzie, porzuceniu czy braku kasy na wymarzone buty. Przedmioty, tytuły, pozycje, umiejętności, relacje- owszem nadają życiu kształt i smak, ale ulegają zmianom, niszczą się, czasem zużywają.
Świadomość własnej siły, tego kim się jest to niezniszczalny potencjał. Zwłaszcza dla kobiety- podobno słabszej płci. Bo wmówiono nam, że bez faceta lub pozycji wiele nie znaczymy. Dlatego wiara w siebie potrzebna jest nam jak powietrze- aby wiedzieć, że takie frazesy są bzdurą. Taka wiara, która daje pewność co do słuszności własnych przekonań- nie oglądając się na innych. Ułatwia podejmowanie decyzji, branie odpowiedzialności.

Myślę, że pierwszym krokiem aby ją zaszczepić jest zwykły bezwarunkowy buziak bez powodu. Proste słowa codziennie, szczerze i bez specjalnych okazji. Nie odrzucanie jeśli zrobi coś nie tak jak trzeba.
To tak na dobry początek.

Żeby ją podkopać wystarczy jednak dużo mniej wysiłku i tylko kilka rzuconych jednorazowo słów.

Niezależność

Proszenie o pomoc to ważna umiejętność. Ale bez mocnego stania na własnych nogach na niewiele się zdaje. Niezależność to wolność. Opieranie swojej przyszłości na innych ją odbiera, przynajmniej
w pewnym stopniu.  Kobieta poza dbaniem o krągłość swojego tyłka i skórki wokół paznokci powinna także własną głową i rękoma umieć zorganizować i ogarnąć swoje życie. Inwestować w siebie, rozwijać się i choćby starać o finansową wolność . Nie chodzi tu o bycie samowystarczalnym.
Bo to mit. Chcąc nie chcąc jesteśmy zwierzyną stadną- nie dla nas samotność. Ale samodzielność już tak.
Zatem mojej dwulatce, kiedy tylko będzie na to gotowa postaram się uświadomić, że będzie jej lepiej samej ze sobą, ze świadomością, że umie radzić sobie sama. Nawet będąc u czyjegoś boku.
I zwłaszcza wtedy. Aby nie drżeć ze strachu, czekając w domu na męża z myślą, iż może się rozmyślił, poszedł do innej, a tym samym ona zostanie z torbami. Jak ma czekać, niech czeka z miłości, pozbawionej materialnych oczekiwań.

Optymizm

W każdej sytuacji istnieją dwa wyjścia. W każdej. Zawsze można usiąść w kącie rozpaczać, narzekać
i zamartwiać się. Wszędzie i zawsze znajdzie się też odpowiedni ku temu powód. Dlaczego? Nikt nie zna przyszłości, a to właśnie o niej zwykle fantazjujemy w ciemnych barwach. Można też uznać, że jedyną deską ratunku w tak beznadziejnej sytuacji jak ciągła niepewność jest… optymizm.
Ludzie w centrum swojego zainteresowania stawiają zwykle swoje „problemy”- nawet te drobne, przysłaniają im cały świat. No bo jeśli wszystko nie jest tak jak miało być, to już nic nie ma sensu.
Czy nie traci się w ten sposób minut, godzin, dni? Życie nigdy nie będzie idealne, więc radość to wybór. Pozytywne spojrzenie popycha do przodu. Dodaje otuchy w trudnych momentach. Nie chcę, aby moje dziecko wychowywało się słysząc ciągłe narzekania i roztaczane wizje czarnych scenariuszy.
Wokół jest mnóstwo fantastycznych rzeczy, którymi można się zająć i to na nie zwracam swoją uwagę.

A dzieci patrzą zwykle w tą samą stronę, co ich rodzice.

A jak nam smutno, szaro i źle? Mamy swoje sposoby. Wracamy z długiego spaceru, rozkręcamy muzykę w głośnikach i tańczymy, pijemy gorące kakao, zwalniamy, ogarniamy swoją przestrzeń- takie proste, a bardzo skuteczne jako doraźna pomoc w razie przypływu pesymistycznych myśli.

Moja córka będzie tak radosna, jak na tym przedwiosennym spacerze. Będzie kobietą znającą swoją wartość i ideały. Nie podda się przeciwnościom, jeśli w grę wchodzić będą jej marzenia.

Takie mam życzenie.