Pani Blond

inspiracje marca

| 7 Comments
alisa-anton-182057

Znacie to uczucie kiedy coś przejmuje Was tak, że albo zapominacie o całym świecie albo z miejsca zaczynacie działać? To uczucie bycia zainspirowanym. Iskra dająca początek nowym pomysłom buzującym w głowie, nie pozwalającym funkcjonować bez ich realizacji. Wszystko ma w sobie wtedy ten intrygujący, ciekawy pierwiastek, z którym można zrobić co tylko się chce. To chyba jeden z moich ulubionych stanów, dlatego ciągle szukam nowych natchnień. Książki, artykuły, filmy…
Tutaj regularnie będę dzielić się z Wami tym co w jakiś sposób mnie zachwyciło i poderwało do działania.

 

Mleko i miód.
W czasach, w których wydawać by się mogło nie ma już miejsca na czytanie poezji, piękna, pochodząca z Indii, Rupi Kaur swoimi wierszami podbija serca kobiet na całym świecie. Ich geniusz tkwi w prostocie, odniesieniach do współczesności i mocnych słowach, które tkwią gdzieś w sercu każdej z nas. Ja pochłonęłam całość w jeden wieczór bo wersy Rupi hipnotyzują. Odnosi się wrażenie, że znacie się od lat, że ona jest w jakiejś części tobą, pijecie razem wino i rozmawiacie o kwintesensji życia.
Cudowny hymn kobiecości, również o tym, że powinnyśmy się wzajemnie wspierać, szanować i kochać. Rozpływa się na sercu dosłownie jak mleko i miód. Koi i prowokuje do refleksji. Najciekawszy jest fakt, że ta emanująca życiową wiedzą kobieta ma zaledwie 24 lata- jest to chyba najlepszym dowodem na to, iż mądrość nie płynie z wieku, a właśnie z serca. Polecam przeczytać całość- tylko to da kompletny obraz historii, o której opowiada Kaur.

17352603_1342524865793168_1469125590_n

17354779_1342524809126507_1717483775_n

17355095_1342524825793172_568633331_n

17274595_1342524799126508_1920308734_n

***

Często wspominam w swoich tekstach o sile kobiecości. Nigdy nie miałam jednak na myśli siły utożsamianej z męskością. Ostudzonych emocji, fizycznej mocy. Chodzi mi raczej o wspieranie tego co w nas najpiękniejsze- delikatności, wrażliwości, ciepła, zorganizowania, konsekwencji, wytrzymałości psychicznej, tego, że jesteśmy istotami dającymi życie… Może to wydawać się paradoksem, ale właśnie w tych cechach tkwi nasza siła. Często rozumiana jest jednak na opak, a wtedy chcemy być twarde, autorytarne, samowystarczalne. Jasne, możemy takie być jeśli tylko chcemy- o ile nie toczymy walki same ze sobą, nie męczymy się zamiast żyć- po to by udowodnić, że? No właśnie, że co? Że jesteśmy podobne do mężczyzn. Jaki to ma cel? Problem ten ( między innymi obok siły męskości) poruszony został w artykule Dopełnieni Renaty Arendt- Dziurdzikowskiej w marcowym wydaniu Zwierciadła (jeśli wcześniej nie wpadło Wam w ręce, polecam!).
Jedne z ciekawszych fragmentów:

A gdybyśmy tak uznali, że nieprzypadkowo urodziliśmy się w ciele kobiety czy mężczyzny. Że być może naszym przeznaczeniem jest wypełnić siebie nawzajem swoimi energiami. Tęsknota za kobiecymi kobietami i męskimi mężczyznami pobrzmiewa w wielu rozmowach o roli kobiecości i męskości we współczesnym świecie.

 – Masz wszystko o czym marzyłaś- przypominam- Niezależność, pieniądze, sukces i władzę.

– Jestem zmęczona- wzdycha.- Oparłabym się o mocne męskie plecy. Mam po dziurki w nosie walk o klienta, strategii rozwoju i nieustającego zarządzania kryzysem. Tak naprawdę jestem wrażliwą, delikatną kobietą, znasz mnie. Czy ktoś na tym świecie potrzebuje mojej łagodności?

 

Gdy kobieta łapie za maczetę, bywa zmęczona i poraniona, a znikąd ratunku.

Jest wewnętrznie wściekła. Dlaczego? Bo gdy idzie w świat musi się utwardzić, zrezygnować ze swojej łagodności, wrażliwości.

 

Gdy spotykają się dwie osoby ze zintegrowanymi pierwiastkami męskości i kobiecości, wtedy naturalnie znajdują te obszary związku, które pragną zagospodarować.

 

Kobiecość i męskość wzajemnie się dopełniają. Gdy w relacji występuje deficyt którejś z tych energii, dochodzi albo do rozpadu związku, albo jedna ze stron musi nadrobić ten deficyt.

 

Ci którzy znajdują się w sferze oddziaływania przebudzonej kobiety, wewnętrznie się odradzają, ponieważ taka kobiecość współpracuje z siłami życia, rozkwitu i wzrostu. Współczesne kobiety są przemęczone, mają zbyt wiele obowiązków. Zadaniem mężczyzn jest je ochraniać, stwarzać im taką przestrzeń by mogły odpocząć, zagłębić się w siebie i skontaktować się z odwieczną mocą, którą zawsze były i są.

 

Wystarczy, że kobieta przestanie przeszkadzać mężczyźnie w odbudowywaniu jego męskości, przestanie go kontrolować, naprawiać.

 

To bardzo ważne, abyśmy my mężczyźni, zrezygnowali z takiego wymagania, które wiele mężczyzn stawia kobietom: zaopiekuj się mną, ugotuj mi, posprzątaj, jak mama.

Autonomiczność jest kluczowa w przypadku obu płci, bez tego nie ma szans na wzajemnie wspieranie się.

 

Bardzo ważne jest, żeby mimo upływu lat mężczyzna widział piękno kobiety. Piękno emanuje ze środka- wyraża się w sposobie myślenia, ubierania, w ruchach, w spojrzeniu, w twórczości, w trosce o dom. Gdy widzimy to piękno, to tak, jakbyśmy podlewali kwiat, a on ciągle na nowo rozkwitał.

 ***

Na koniec, dla niektórych pewnie odgrzewany kotlet- ja odkryłam go niedawno i przepadłam. Shantaram (G.D. Roberts).  Nieprawdopodobna historia człowieka, który po ucieczce z australijskiego więzienia zaczyna nowe życie, z nową tożsamością w… Bombaju.
Słodko- gorzki opis Indii, który otwiera oczy i serce, miłość, przyjaźń, strata, cierpienie, brud, niesprawiedliwość i okrucieństwo życia. Książka pięknie pokazuje siłę ludzkiego istnienia, tego jak może wieść się los, jeśli za jedyny drogowskaz obiera się własną intuicję i pozwala się mu płynąć, ze zrozumieniem i pokorą. Shantaram ma w sobie wszystkie emocje. Opisane obrazy zostają w głowie na długo i ostrzegam, mogą zmienić podejście do świata.

 

Nie wiem co przeraża mnie bardziej,

Siła, która nas miażdży,

Czy nasza wieczna wytrzymałość.

 

< podczas epidemii cholery w bombajskich slumsach>

Najcenniejszym darem, jaki możesz dać swojemu kochankowi jest twój ból. Więc przyjąłem każdy smutek, jaki mi powierzyła, i zawiesiłem go na niebie.
Gdzieś w mroku Jeetendra opłakiwał swoją żonę. Prabaker ocierał swoim czerwonym szalikiem spoconą twarz Parwati. Skulony na kocu, przygnieciony zmęczeniem i jej głębokim snem, otoczony chorobą i nadzieją, śmiercią i pragnieniem walki, dotknąłem wargami bezwładnych, stulonych bezradnie palców śpiącej Karli i oddałem jej serce na zawsze.

 

Powiedziałem Prabakerowi siedząc w jego taksówce i patrząc na jego łzy, że to miłość czyni ludzi wielkimi, a nienawiść małymi. Powiedziałem, że mój mały przyjaciel należy do największych olbrzymów jakich znam, ponieważ nie ma w nim ani odrobiny nienawiści.
I żartowałem z nim i śmiałem się, aż na jego okrągłą twarz powrócił ten promienny uśmiech, jak najradośniejszy uśmiech dziecka. Odjechał na swój wieczór kawalerski w slumsach i trąbił triumfalnie klaksonem, dopóki nie zniknął mi z oczu.

 

 PS. Dajcie znać w komentarzach czy taka forma inspiracji Wam odpowiada.W tym miesiącu mój wybór padł na książki i prasę, ale zacieram też rączki na myśl o ciekawych filmach, kanałach YT, wartych odwiedzenia miejscach i wszystkim innym co daje do myślenia, nakręca do działania, tworzenia, analizowania, ulepszania, soczystszego życia. 😉