Pani Blond

życie składa się z trosk?

| 7 Comments
xavier-sotomayor-192007 (1)

W zatłoczonym tramwaju większość spuszcza posępnie wzrok. Patrzy w okno myśląc znowu co jest nie tak, co to dalej będzie, jak wszystko poukładać, co trzeba zrobić, kupić. Każdy wpada w tą pułapkę, to nieuniknione. Raz za razem znika dla nas słońce, pyszna kawa, wygodne ubranie, zdrowie, perspektywa zbliżającego się weekendu. Zawsze znajdzie się jakiś niewygodny punkt, uwierający jak kamień w bucie i nie trudno o to, żeby skupić na nim całe swoje jestestwo.  Tak już jest z ludzką Uwagą, trzeba ją na coś skierować. Nie może wisieć beztrosko w powietrzu.

I tak straciłam czujność, z rzeczy ważnych, ciekawych, sprawiających radość moja uwaga udała się na chwilę w jakieś ciemne zakamarki. Okazało się, że wszystko zależy właśnie od tego. Na czym skupi się uwagę. Można oddać się w całości troskom i codziennym uprzykrzaczom życia. Robi to zdecydowana większość w tramwajach, na ulicach, wszędzie. Aż wszystkie rzeczy, którymi można się cieszyć znikają całkowicie, a razem z nimi chęci, entuzjazm i wszystko inne schowane na przeciwnym biegunie myślenia.

Tym sposobem rozwiązywanie mniejszych i większych problemów staje się przepisem na życie. A te wtedy mnożą się, nawarstwiają, nie mają końca.

Tak któregoś dnia, obserwując na spacerze dzieciaki wracające ze szkoły, moje myśli powędrowały do lat, kiedy to przyjemności były celem i priorytetem,a jedynym obowiązkiem przygotowanie się na lekcje dnia następnego.
Kiedy nie potrzebowało się kalendarza, organizera, samoprzylepnych karteczek na lodówce.  Gdy po szkole rzucało się plecak w kąt i biegło do przyjaciół powłóczyć się w słońcu, pojeździć na rowerze, zjeść lody na ławce w osiedlowym parku. Kiedy nie potrzebowało się więcej niż jednej pary butów i żyło się obecną chwilą, a troski? Jakieś były na pewno, ale żeby nadawać im moc zdejmowania z twarzy uśmiechu? To na pewno nie.

A z latami zapomina się o tych prostych rzeczach, spycha się je gdzieś na szary koniec, myśląc tylko co trzeba i powinno się robić. I choć wracanie do modelu życia sprzed lat nie jest najlepszym pomysłem, a w dłuższej perspektywie nieograniczona beztroska przynosi więcej złego niż dobrego, to jednak nie warto całkowicie jej zaniedbać.

Dziś ta ogranizacja, kalendarze i karteczki- atrybuty życia pełnego obowiązków paradoksalnie niech dadzą nam beztroskę. Wyrzucanie z głowy kolejnych spraw przynosi ulgę- nawet najdrobniejszych, bo nie trzeba pamiętać o milionach trywialnych rzeczy do zrobienia.

Są zapisane, umieszczone w czasie- zrobić, rozwiązać, zapomnieć.
W głowie stworzyć miejsce na priorytety. Dzień za dniem mijają- trzeba je mieć, ustalić, za czymś podążać.
Każdy w swoim życiu ceni coś innego.
Każdy wcześniej czy później dojdzie jednak do podobnych wniosków. Są takie wartości, uniwersalne, dla których WARTO poświęcić czas, odpuścić gonitwę, porządki, machnąć ręką na wydumane troski.
To te `mało ważne` herbaty wypite z przyjaciółką, leniwe popołudnia z rodziną, godziny spędzone na robieniu czegoś co kochasz choć nikt ci za to nie płaci, to te minuty z książką przez które zapominasz rozwiesić prania i wieczorne  ćwiczenia mimo, że `tak naprawdę` nie masz na nie czasu.
Gwarantuję, że gdyby to właśnie te rzeczy stawiać w centrum swojej codzienności, a inne po prostu wykonywać- trzeba to trzeba, w tramwajach częściej widzielibyśmy uśmiechnięte twarze.
Gdyby każdy pamiętał kim jest, co lubi o czym marzy i co chce w tym życiu zrobić, nie tylko kiedy przedłużyć umowę na internet, i  że skończyło się mleko.

Obowiązki, ważne sprawy dokądś prowadzą, malują przyszłość, ale zagonieni, sfrustrowani, smutni, nie wiele zdziałamy.  A potencjalnych radości mamy wokół pełno- małe cele, pierwsze kroki yogi w towarzystwie YouTube, pierwsze pieczenie sernika na spodzie z krakersów, nowa książka, wiosna, wieczór ze znajomymi.  Jest ich proporcjonalnie tyle co trosk i podobnie jak smutki możemy je tworzyć i mnożyć. To tylko kwestia wyboru.

Skupmy się więc na naszej pasji, relacjach z innymi, uśmiechu, drobnych przyjemnościach. Żyjmy czasem sercem. Kto powiedział, że dojść gdzieś można tylko goniąc?

PS. To tekst dla Was, ale i dla mnie, niekiedy każdy potrzebuje przypomnienia. 😊