Pani Blond

Dzięki

| 4 Comments
julia-caesar-24934

Przyszła sama, kiedy w ciszy popołudnia piłam kawę na nagrzanym słońcem balkonie.
Kiedy lekko niewyspani tańczyliśmy w niedzielny poranek, do wałkowanej w kółko ścieżki
z Wilka z Wallstreet,  i gdy widziałam mały łobuzerski uśmiech, po skradzeniu czekoladek ze stołu w kuchni…

Wszystkie te mniejsze i większe rzeczy, które bierzemy za pewniak, nie są wcale takie oczywiste.
Jeśli je masz jesteś szczęściarzem.  Bo one są lub nie, kto powiedział, że coś nam się należy ot tak?
Albo, że to za mało? Głowy mamy wypchane marzeniami i planami, zrywamy się rano, aby się do nich zbliżać, móc poklepać się wieczorem po ramieniu z satysfakcją.
I dobrze.
Ale ja ostatnio lubię się rozejrzeć wokół i pozbierać te ulotne chwile, które są moje i za które można rzucić gdzieś w przestrzeń Dzięki.

Gdy przychodzą do mnie beztroskie, dobre chwile lubię się unieść ponad nie i powiedzieć zobacz jak masz fajnie. Czasem nawet lubię odłożyć w czasie coś ważnego, bez większego powodu,  na rzecz tych chwil.
Poczuć się jak dziecko na wagarach.

I przy tym rytmie slow, przy tym grzesznym folgowaniu najczęściej zjawia się wdzięczność.
Pozwalajmy sobie na nią bez głupiego myślenia- to za wcześnie! Jeszcze muszę kupić auto, zrzucić trzy kilo, znaleźć Romeo…

Nie ma na co czekać.

Tego trzeba się uczyć od dzisiaj. Mając to co się ma, i iść dalej, owszem.
Wtedy można wszystko.
Wtedy przychodzi spokój. Ten, który odbiera mechaniczne odkreślanie z listy tego co już nam się udało, co zostało zaliczone i jeszcze tylko dwadzieścia dwa punkty do szczęścia… i nowa sukienka.

Choć nie mam niskich wymagań i stale chcę udoskonalać, to wciąż widzę sens;
w radości, że moja Lili jest zdrowa, że mam chwile tylko dla siebie, rzeczy, które kocham, i ciągle pełno momentów, które wiem, że będę wspominać z uśmiechem.

Zauważyłam pędzący czas. Widząc jak wszystko się zmienia, jak ona rośnie, stwierdziłam, że tak trzeba, że to jedyna droga żeby dzień za dniem nie przepływał przez palce.

Przy całym arsenale dostarczanych nam codziennych zagwozdek, wciąż mamy dobre życia- wybory, wygody i możliwość zrobienia z nimi co chcemy.  Z różnych źródeł może płynąć siła, jedną z nich na pewno jest wdzięczność.
Takie to proste…

pomyśl, że bardzo się martwisz, stres zjada cię od środka.  A później przychodzi nowy dzień, wszystko się rozwiązuje, życie przynosi kojący powiew spokoju. Albo chorujesz, później zdrowiejesz.

I to są te drobne momenty, kiedy rozumiesz jak cenne jest śniadanie zjedzone z lekką głową czy wieczór przeznaczone na relaks.

Ale czemu tylko wtedy?

Jest dużo przyjemniej, lżej, a nawet skuteczniej myśląc w ten sposób na co dzień.

Bo widząc jak wiele się ma, jakoś tak bardziej się chce.