Pani Blond

inspiracje kwietnia

| 8 Comments
annie-spratt-215731 (2)

W kwietniu wszyscy jesteśmy już zmęczeni długą zimą i kapryśnym marcem, potrzeba nam więc pobudzenia, świeżości, nowych sił. I kiedy ciepłe promienie słońca wodzą nas za nos- pojawiają się i znikają zostawiając z niczym, pocieszenie znów znajdziemy w zapalonych pachnących świeczkach, filmach i książkach.Na pewno znacie cytat Baptiste Beaulieu- Trzeba natychmiast żyć. Jest później niż się wydaje. Właśnie te słowa przewinęły się przez moją głowę po obejrzeniu filmu Ukryte Piękno z moim ulubionym Willem Smithem w roli głównej. Życie nigdy nie było i nie będzie idealne. Lepsze momenty mogą nigdy nie nadejść. Wszystko co nam się przytrafia jest jedyne i ważne- tworzy Nas. Powinniśmy zatem zaakceptować, że są wzloty, ale i bolesne upadki.
Dni świetne i te do dupy. Dobry i zły czas.  Dopiero świadome przeżywanie tego wszystkiego pozwala dostrzec COŚ nieuchwytnego, sprawiającego, że czujemy sens, że chcemy być razem, podnosić się i cieszyć mimo wszystkich zadraśnięć i stłuczeń. Świetna, inspirująca koncepcja przedstawienia najistotniejszych życiowych wartości.
Ciepły, mądry film, pozbawiony zbędnego słodzenia czy dramatyzowania.  Dla wszystkich estetów: poza wszelkimi walorami bardzo przyjemny dla oka, jak na przykład zjawiskowa Keira Knightley- będąca ucieleśnieniem zmysłowej kobiecości, w swoich zwiewnych, artystycznych sukienkach. Czy lekko mroczna, elegancka Helen Mirren…
Estetyka nie zakłóca jednak najważniejszego przesłania, a raczej przesłań Ukrytego Piękna, których w filmie znajdziemy wiele.

ukryte piękno

***

Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Pomimo, iż nie jest to produkcja wartkiej akcji i w trakcie seansu nie ściska się  pięści z napięcia co będzie dalej!,  to film ten urzekł mnie z wielu względów. Począwszy od walorów zmysłowych jak słuchanie pięknego języka włoskiego ( zdecydowanie wolę filmy z napisami), czy oglądanie hedonistycznej włoskiej kultury, w której litry wina, faszerowane kwiaty cukinii, gnocchi i tiramisu są nieodzownym elementem przyjacielskich spotkań, skończywszy na ukazanym, bardzo współczesnym problemie.
Mimo, że wszystko zaczyna się jak sielska, kojąca komedyjka to kolejne minuty pozbawiają złudzeń. Pozostając w tematyce kulinarnej- film ma raczej słodko- gorzki smak.
W oryginalny sposób prezentuje problem relacji międzyludzkich, z naciskiem na te damsko- męskie.
Zmusza do refleksji- czy bycie ze sobą nie jest dziś trudniejsze, niż było to kiedyś? Czy krystaliczna uczciwość i całkowita szczerość są jeszcze możliwe- i czy wiara w te wartości ma w ogóle jakikolwiek sens? Czy raczej, cytując jedną z bohaterek- ludzie powinni nauczyć się ze sobą rozstawać? Lub, bardziej optymistycznie- wybaczać…? Myślę, że film podbije serca a) miłośników włoskiego kina, b) fanów Woodego Allena ( nieco podobny klimat i styl) c)  widzów zmęczonych słodkimi komediami romantycznymi d) wielbicieli filmów „kameralnych”, „do pooglądania” przy lampce wina. Poza głębszą refleksją po obejrzeniu naszła mnie także chęć aby częściej biesiadować z przyjaciółmi przy stole w iście włoskim stylu. Ktoś chętny na wino i lasagne przy wieczornych rozmowach? 😊

dobrze się kłamie w miłym towarzystwie

***

Wczesna wiosna jest także czasem, który kojarzy mi się z porządkami. Ale nie takimi, rozumianymi przez szorowanie podłóg i okien. Mam na myśli raczej tworzenie miejsca na Nowe- odświeżenie szafy, otoczenia, ale przede wszystkim głowy. W związku z tym chcę polecić Wam także dwie świetne książki Joanny Glogazy ( autorki bloga styledigger.com). Pierwsza Slow life. Zwolnij i zacznij żyć pomoże poukładać priorytety, druga Slow fashion. Modowa rewolucja zorganizować szafę, a tym samym poczuć się lepiej i… zaoszczędzić. Polecam je, ponieważ nie są radykalnym bełkotem nakazującym zrobić to tamto czy owamto żeby być super i mieć super życie, oderwanym od rzeczywistości, skutkującym uczuciem frustracji. Nie.

Kwintesencją Slow life jest świadomość, że nasze życie to codzienność. I to o nią trzeba zadbać, ją polubić aby polubić swoje życie. Składają się na nią praca, jedzenie, rytuały, przyjemności, relacje z ludźmi- to wszystko tworzy naszą rzeczywistość i powinno być kompatybilne, zgodne z nami samymi. A my wciąż odkładamy- ulubione ubrania na lepsze okazje, ładne kubki na przyjście gości, spacer na weekend, spełnianie marzeń na…nie wiadomo kiedy. Zajmujemy się wszystkim tylko nie Życiem przez duże Ż.
Joasia pokazuje to na przykładzie trywialnych spraw i to właśnie unaocznia głupotę takiego postępowania. Myślę, że fenomen książki polega głównie na jej autentyczności. Autorka naprawdę żyje w sposób w jaki wierzy i do jakiego zachęca. Wystarczy odwiedzić jej instagram, obejrzeć kilka instasnapów. Od jej stylu życia bije prawdziwość i ciepło, którym wierzę. Wisienką na torcie są również wywiady z ludźmi, dla których priorytetem jest ich pasja. Którzy nie bali się zmienić tego co oddalało ich od własnej wizji życia. Inspiracja i motywacja.

Slow fashion skutecznie oduczyła mnie natomiast kupowania bez planu, bez zwracania uwagi na to co już
w swojej szafie mam, bez brania pod uwagę jaki mam styl życia, za dużo i za drogo. Choć mikro zmiany zaczęłam wprowadzać już dawno- zwracając większą uwagę na jakość, materiał, wygodę noszenia itp. to dopiero ta książka uzmysłowiła mi pewne, w zasadzie oczywiste kwestie. To zabawne, ale czasami chyba zwyczajnie potrzebujemy impulsu z zewnątrz. Przypomniała mi, że noszenie ubrań ma być także przyjemne. Miło założyć coś w czym czujemy się sobą, jak w drugiej skórze, coś do czego mamy sentyment, a szybka moda utrudnia zdobywanie takich ubrań. Poza skutecznymi sposobami jak „zbudować” dobrą szafę ( często nie wydając ani grosza, albo tylko uzupełniając pewne elementy) porusza także problem skutków masowego konsumpcjonizmu. I to właśnie, ten niewygodny i niekomfortowy do uzmysłowienia sobie fakt- jak wszechobecne marnotrawstwo wpływa na świat, najbardziej przemawia do wyobraźni.
Jeżeli jesteście przed wiosennymi porządkami w garderobie i nie wiecie w co ręce włożyć, jak zacząć i korzystać ze swoich ubrań, przeczytajcie koniecznie.

Zatem pełniej inspiracji i nowych pomysłów wiosny!

Jakie są Wasze kwietniowe natchnienia?