Pani Blond

dlaczego uciekam z placów zabaw

| 9 Comments
Webp.net-resizeimage (4)

Jedna z drugą. Kaśka, Aśka. Świat przysłonięty pieluchą. Świat przestał istnieć. Ostrożnie się rozglądam, żeby nie paść ofiarą. Lawiny pytań albo co gorsza dobrych rad.
Ile śpi, ile je, a o której, jaki krem, jaki sok- nie woda z cytryną? Sok, sam cukier! Skąd ten bodziak? Gdzie kapelusz? Żłobek? Prywatny? Publiczny? Lekko się cofam. Powoli, kroczek po kroczku. Chyba zostawiłam włączone w domu żelazko! Pakuję dziecko do wózka. Uciekam.

Wszystko na swoim miejscu, wszystko to rozumiem, ale w granicach rozsądku.
Tak, macierzyństwo to Ogromnie fascynujący temat, no, ale ile można? O zupach i mlekach.
Na szczęście dla mojego otoczenia, aż tak mnie to nie intryguje. Fajnie jak jest zdrowo, wygodnie, dobrze, do siebie dopasowanie. Koniec tematu.

Nieco dziwi mnie również obyczaj polowania na inne matki, przez matki, a raczej ciocie. Ciocie dobre rady. Wiedzą wszystko i podzielą się tym nawet wbrew czyjejkolwiek chęci. Zwłaszcza po godzinach- online, dla rozrywki chyba, albo z misji, tak, dla dobra społeczeństwa.

Te bidule zapomniały znaczenia słów ja, moje, albo (level hard) samorealizacja.
 Zapomniały o życiu.

Jak to fajnie wrzucić na luz, pomyśleć o niebieskich migdałach czasami. Jak dobrze mieć kilka ról, zamiast ciągle odgrywać tę jedną. Wszystkim na dobre to wychodzi.

Ja uwielbiam mamą być. Naprawdę. Ale tylko dzięki temu, że nie jestem nią w stu procentach. Że mam swój kawałek tortu. Czasami na chwilę ucieknę, żeby pobyć tylko sobą.
I wszyscy żyją i mają się świetnie. Nie sądzę, aby był to powód do moralniaka
( w granicach rozsądku rzecz jasna).

Mimo to przemierzając parki i skwerki czuję się jak rzadki gatunek. Nieskory do mamciowych pogawędek. Nieprzejęty analizą składu wszystkich dostępnych na rynku chusteczek nawilżanych.
Może to pokoleniowe naleciałości? Pocieszam się. Że wiecie millenialsi, prące do przodu pokolenie Y.
Ale przecież te mamcie także do niego należą, i co? i zamknęły się w swoich macierzyństwach jak w klatkach.

A może Kasia z Asią uwierzyły światu, że tak trzeba. Wepchnąć swoje ja do szafy, głęboko, jak kieckę na lepszą okazję. Od tej pory dopuszczać do siebie tylko świat z reklamy Gerbera.

Krótka spódniczka, piątkowe wyjście, siarczyste przekleństwo w złości (nie, nie przy dziecku, bez przesady), własne sprawy, ambicje- zapomnij. Zostań miałką nudziarą, kontrolującą siebie i innych na każdym korku- to najlepsze co możesz zrobić dla człowieka, który patrzy
w ciebie jak w obrazek. Potem swoją frustrację wylewaj przy huśtawkach, karuzelach, na forach, instagramach, pod zdjęciami tych co umieją inaczej. Brawo, teraz jesteś perfect mom!

A ja uciekam.