Pani Blond

Dla odświeżenia

| 0 Comments
rsz_jean-gerber-36734

Mokre stopy. Ciało oblepione piaskiem. Wiatr we włosach, słony posmak w ustach. Zimne piwo z sokiem w plastikowym kubku…

Obudzić się rano w pościeli z resztkami wczorajszego plażowania- ktoś niedokładnie wytrzepał nogi.

Potem chleb z masłem, jajecznica, czarna kawa w wiklinowym koszu na białej werandzie.

Kilka kilometrów lasem na wypożyczonym rozklekotanym góralu. Mogłam pomyśleć wcześniej jakie to niewygodne w klapkach.

Nieważne. Mam widok na wzburzone morze.

Wędzona ryba na kawałku bułki, kupiona od grubego pana w kubotach i marynarskiej czapce.

Popita ciepłą mineralną- zapomnieliśmy przenośnej lodówki, a pogoda zmienia się z chwili na chwilę.

W końcu to półwysep. Dlatego tak wieje.  Ciągle mam kosmyki włosów na twarzy.

Ale oddycham pełną piersią. Humoru nie popsuje mi nawet wielka słodka plama z włoskiego loda, na białym podkoszulku.

Może dlatego, że pod nogami kręci mi się Radość, biega i piszczy na widok kolejnych muszelek, kolejnego statku w oddali.

A nocą znów wymkniemy się po cichu. Leśną ścieżką przez tory na prawie pustą o tej porze plażę.
Otuleni w ciepłe bluzy z butelką w przepastnej torbie.

Popatrzeć na fale i księżyc.

I nowe postanowienie- będę wyjeżdżać częściej. Wszędzie. Na dłużej i krócej.

Dla odświeżenia i nowego spojrzenia.