Pani Blond

ty musisz być skałą

| 0 Comments
Webp.net-resizeimage

Żeby już zawsze być razem. Krok w krok, ramię w ramię. W kokonie bezpieczeństwa trzymać to co najważniejsze. Wszystko inne porzucić.

Zgodzić się na ciepłe kluchy, na stabilną nudę, byleby tylko nie zaryzykować uronionej łezki.

Każda z nas to miękka buła czasem. Tkliwa, ckliwa, pełna lęku. Pełna pretensji do świata, że się nie da uchronić przed wszystkim, że to niemożliwe, żeby żaden włos z głowy nie spadł.

No nie da się i już.

Głupi świat.

I z tym lękiem, z tą niepewnością lepiej zakopać się pod kocem, przeboleć, przeczekać akt drama queen.

Bo w tym układzie to ty musisz być skałą. To ty tu ochraniasz.
Ty masz wysłuchać, nalać ciepłej zupy, dać wskazówki, zaproponować rozwiązanie. Nauczyć, że porażki są cenne, że wszystko jest po coś i nie ma się co łamać.

A nie biadolić i załamywać ręce co to będzie.

Kto jak nie ty ma nauczyć siły? Siłą być.

*

Taki mały łzawy głosik się odezwał, na dzień przed końcem wakacji. O boziu, tego małego, zakochanego we mnie człowieka trzeba oddać, wygonić z domu. Bo ja chcę ogarniać swój świat, iść po swoje, a może wcale nie chcę, Może wolę zabarykadować się w domu, ciągle być razem, macierzyństwo bliskości forever… aż z tej miłości wybuchnę……

Ha ha , nie.

Na szczęście mam na tyle zdrowego rozsądku, żeby ten głosik przydeptać, wyśmiać.

Yszty głupolu. Niezły kit mi wcisnąć chcesz.

Bo on nic dobrego nikomu nie przyniesie, ten głos. A jak urośnie może narobić kłopotów.

Zasiać, zamiast ciekawości, radości życia, strach. Z którym potem będą się zmagać kolejni. Wyrywać go jak chwast, zamiast cieszyć się, doświadczać. Strata czasu, nic więcej.

No tak, każda matka nosi go w sobie, choć trochę. Ale rzecz w tym, żeby tam go zatrzymać. Jakoś sobie z nim poradzić.

Trzymanie w domu, chronienie przed wszystkim co złe, później ciągłe przestrzeganie, telefony, zakazy… legenda głosi, że w ten sposób ktoś ustrzegł kogoś przed niebezpieczeństwem i robieniem głupstw.

Wiem, z własnego przykładu, że to tak nie działa. Że jak jest się, ekhm, w trudnym wieku, nie ma rzeczy niemożliwych, jak się chce to się głupoty zrobi i nad krawędzią pochodzi.

 

*

Teraz jedna z drugą powie bitch please, ty masz dziecko w żłobku, co ty wiesz..

Wiem czego dla niego chcę.

Niech mnie jak najczęściej widzi z dystansem, z żartem, jak biorę na klatę to, że coś się nie układa, jak ryzykuję kiedy trzeba. Niech widzi zaufanie, niech ma oparcie.
A później to powiela.

Wiem, że będę się starać.