Pani Blond

Żyj

| 0 Comments
Webp.net-resizeimage (4)

Czasami niepotrzebnie się zatrzymujemy. Trwonimy czas, by potem narzekać, że go nie ma.
Nie, ja nie mówię, że powinno się ciągle biec. Wręcz przeciwnie. Nie powinno się zapierać jak uparty osioł przed tym, że jest jak jest. Że na przykład w danym momencie nie możemy nic więcej zrobić, że świat nas zmusza do cierpliwości, a my chcemy już.

Zatrzymujemy się w korzystaniu z tego co w danej chwili mamy. Bo zawsze na horyzoncie widać coś lepszego.

To bardzo uwalniające jak się sobie powie- ej weź się poddaj, zobacz co będzie, nie kombinuj tak ciągle.

Czasami trzeba bezczynnie poczekać. Chociaż cały świat krzyczy, że bezczynność taka zła, że masz mieć wyrzuty sumienia, że nie biegasz w kółko.

Nie pochwala, że dajesz sobie czas bez oczekiwań względem siebie. Taki czas, że nic nie musisz. Bo może akurat na coś czekasz. Może właśnie ma się zacząć coś nowego, a ty tylko spokojnie czekasz…

Ale po co Ci przy tym te wyrzuty sumienia.

Taki czas to najlepsze co można sobie dać, kiedy nie wiesz jaką podjąć decyzję, kiedy nie wiesz czego chcesz, albo właśnie szukasz swojej drogi.

Wtedy zamiast zatruwać się a co to będzie, co robić, tracę czas… chwilę się pocieszyć zwykłością, tą wolnością jaką daje rozwidlenie dróg.

Posnuć się po mieszkaniu i mieć tylko taki pomysł żeby zrobić sobie herbaty, a do tej herbaty dolać syrop malinowy i kupić w kiosku kolorową gazetę.

Wracać wolnym krokiem do domu, posłuchać muzyki, kupić coś online, podsumować ostatnie miesiące.

Tylko tyle, przez chwilę.

Jedną z ważniejszych rzeczy jakiej można się nauczyć to zaakceptowanie zmienności
i cieszenie się nią. I to nie jest tak łatwe jak przeczytanie tego zdania. Oj nie.

Ale pomału, pomału możliwe.

Wtedy jesteś jak te blondwłose surferki na hawajskich plażach. Jak jest fala to na nią wskakujesz, bawisz się i czerpiesz co najlepsze. Jak nie, machasz nogą na piasku, patrzysz w słońce…

Doświadczasz wszystkiego, we wszystkim coś fajnego znajdujesz.

W lecie, w zimie, w szybkich zwrotach akcji, w spokojnych, cichych dniach, wśród ludzi i w domu.

Łapiesz balans.

Nie wypadniesz z obiegu jak mocno stąpasz po ziemi. Jak wiesz gdzie idziesz, tylko pomału ustalasz którędy tam dojdziesz.