Pani Blond

pierwsza rzecz jaką powinnaś zrobić przed urodzeniem dziecka

| 0 Comments
Webp.net-resizeimage

Wyprawka, pieluchy, dieta, suplementacja, zapasy śpioszków, zabawek, kursy chustowania, warsztaty, jaka bawełna, jaka butelka, smoczek, grzechotka. Paranoja przyszłej mamy.

Można wypucować dom, uwić ciepłe gniazdko, mieć stałą pensję, wiedzieć wszystko o  500+ i zbilansowanej diecie.

A przy okazji mieć chaos w głowie, który i tak sprawi, że to wszystko na nic.

Bo skąd się biorą nieszczęśliwe dzieci? zagubione, niedowartościowane?

Takie dzieci kształtują nieszczęśliwi, nieświadomi rodzice. Tacy z bałaganem pod sufitem, tacy co niewiedzą gdzie dokładnie i czego szukają, co zbyt często się poddają i jęczą zamiast wyciągnąć wnioski. Tacy co nie kochają siebie, co nie umieją odpuścić, zatroszczyć się, wybaczyć.  Albo nie uleczyli kompleksów, tylko przykryli je innymi myślami. Cały ten bagaż zrzucą na swoje dzieci. Przełożą na nie swoje lęki, nieprzepracowane emocje, wewnętrzne konflikty. Niekiedy może nieumyślnie i nieświadomie, ale nasącza  je nimi jak gąbki. Między słowami i małymi gestami.
Zapominając o tym, że ci mali ludzie widzą, a przede wszystkim czują więcej niż nam się wydaje. Patrzą, powielają- bo tak uczą się życia.

Co robisz kiedy ci się nie udaje.

Jak rozmawiasz z panią w sklepie.

Jak podajesz mężowi herbatę.

Jak traktujesz rodzinę i siebie samą.

Jak chwalisz i jak krytykujesz.

Jak żyjesz każdego dnia.

Jaka jest pierwsza rzecz jaką powinnaś zrobić przed urodzeniem dziecka? 

Poukładać swoje wnętrze. Szczerze ze sobą porozmawiać i rozpracować to co może zatruć relacje z dzieckiem.

Zrobić chociaż kilka kroczków w stronę wewnętrznego spokoju, równowagi, radości i zrozumienia.
Kilka kroczków już wystarczy bo rozwój osobisty jest drogą i ciągłą pracą, której nie wykonasz w tydzień, ani miesiąc, ani nawet kilka lat.
Wciąż trzeba się uczyć, upadać i wstawać. Ciągle lepszym i trochę mądrzejszym. Najważniejsze żeby zacząć. Dojść do kilku prawd, tak, żeby wykluczać błędy i się na nich uczyć.Przejąć kontrolę nad swoją rzeczywistością.

Głębokie uświadomienie sobie, że pracą nad sobą wpływa się na kawałek świata, na nowe życie i to jak się potoczy, powinno być wystarczającą motywacją aby podjąć wysiłek.

Może brzmi to patetycznie, trochę egzaltowanie, ale czy nie taka jest prawda? Czasem nawet te wyświechtane hasła, jeśli się dłużej nad nimi pomyśli mają ogromną wartość- wszystko zaczyna się od nas samych- czyż nie?

Jak coś zmienić jeśli w środku panuje harmider, pomieszanie, sprzeczne emocje?

Jak wychować fajnego, poukładanego człowieka jeśli samemu nie wie się do końca czego chce i o co w tym wszystkim chodzi?

Nie wierzę w bezbłędne macierzyństwo bo jesteśmy tylko ludźmi. Wcześniej czy później większość matek usłyszy od swoich zbuntowanych nastolatków – bo Ty…! – to Twoja wina!.. także luzik…

Chodzi jednak o to żeby wiedzieć czy to słuszne zarzuty. Zminimalizować granicę błędu.
Umieć powiedzieć przepraszam, słuchać i traktować swoje dziecko z szacunkiem ( takim z jakim powinniśmy traktować samych siebie).

Pokazać świat z jak najlepszej strony, nauczyć jak sobie z nim radzić pomimo, niekiedy niesprzyjających wiatrów.

 

Zapewne zajmie to więcej czasu niż urządzanie dziecięcego kąta czy wybór imienia, ale jest to pierwsza rzecz jaką powinno się zrobić nim weźmie się odpowiedzialność za nowe życie. Za nauki, słowa, zachowania, które powędrują dalej, wpłyną na innych…