Pani Blond

Wybór masz zawsze

| 0 Comments
Webp.net-resizeimage-4

Kto z nas nie obraził się kiedyś na życie? Nie odwrócił się tyłkiem ze skwaszoną miną- co ci wszyscy różowi kretyni w Tobie widzą? czego się nażarli, że tak się Tobą zachwycają? jak tylko człowieka wkurwiasz i rzucasz kłody pod nogi?

Nie ma się co oszukiwać, świat jaki jest każdy widzi, żeby mieć dobrze i przyjemnie trzeba coś od siebie dać, otworzyć się i wytrwać pomimo kłód, wertepów i takich tam innych przyjemności. 

Statystycznie częściej zbieramy baty niż mannę z nieba. Tak ktoś to ułożył, że mamy wyciągać wnioski, uczyć się na błędach- ci co się nie uczą, powtarzają raz za razem te same klasy, aż się w końcu nauczą (albo nie). 

Wertując blogi, artykuły i książki na temat tego, jak sobie to wszystko mądrze poukładać i czerpać ze świata pełnymi garściami, po jakimś czasie można dostać lekkiej apopleksji.
Milion sposobów, praktyk, ćwiczeń. Ktoś kto szuka odpowiedzi na trudne pytania musi najpierw przefiltrować masę, często sprzecznych informacji. Nie da rady zastosować wszystkich naraz, we wszystkim stać się guru.

Wiele cennych wskazówek, z których każda trafi do kogoś innego. I o to w tym chodzi, bo żyjemy w różny sposób, dostosowywanie się na siłę do rad. które kompletnie z nami nie współgrają nie ma najmniejszego sensu, gwarantuje natomiast frustrację ( ave filozofia życia w zgodzie ze sobą, peace&love ).

Więc masz ochotę się posmucić? to nie właź uparcie na tryskające motywacją i przerysowaną radością życia profile w souszjal mediach, tylko posmuć się trochę, a potem wróć do świata z nową energią. Tylko wróć, podkreślam. Chodzi o to, żeby znaleźć swój sposób jak tą energię odbudować. Przykład?

Wydawać by się mogło, że po beznadziejnym, szarym, męczącym dniu najcudowniej będzie poleżeć przed telewizorem, najlepiej jeszcze z lampką wina, może uronić łeż kilka przy serialu? u mnie to nie działa i okazuje się, że zdecydowanie lepiej zaczynam się czuć jak bez zbędnego analizowania czy mi się chce czy nie zrobię jednak coś bardziej produktywnego np. kilka minut jogi.

A ktoś inny, może mieć znów na odwrót, tak więc podstawą jest poznanie swoich własnych (konstruktywnych) potrzeb.

Coś co zawsze powinno się mieć z tyłu głowy, nawet jeśli przez chwilę na myśl o dobrych radach i kolejnych przepisach na życie, zaczyna nas mdlić, to fakt, że wybór zawsze należy do nas, a to co wybieramy kształtuje naszą rzeczywistość.

I można się buntować , obrażać, żalić, objadać, opijać, uciekać, spać, płakać, krzyczeć, mieć wszystko w dupie, mówić, że to wina systemu i rodziny i rządu i złych czasów. Można- ale to nic nie da. Wówczas tylko stoi się w miejscu (albo co gorsza, się cofa) i traci energię. 

Trochę deprymujące? ale prawdziwe.  Zawsze mamy wybór. W każdej sytuacji.
Czy wszystko rzucić czy się starać. Czy zrobić choćby mały krok naprzód czy pogrążyć się w destrukcji. Czy za sprawą podszeptów strachu ukryć się w bezpiecznym miejscu i porzucić marzenia czy działać pomimo swoich słabości? Czy nauczyć się pokory czy dumnie siedzieć i narzekać?
Kto ma odpowiadać na nasze zażalenia jeśli sami wybieramy źle? Kto jest nam coś winien jeśli to nam się nie chce?

Brutalna, ale i motywująca prawda jest taka, że sprawczość i odpowiedzialność za to co dzieje się w okół ponosimy my sami.
To my wybieramy, bez względu na okoliczności. Możliwość wyboru to nasza wolność.