Pani Blond

to wcale nie takie trudne

| 0 Comments
Webp.net-resizeimage-2

Pamiętam, że zawsze miałam duże ambicje. Wyświetla mi się w głowie scena, w której jako pyzata siedmio, może ośmiolatka, siedząc na kuchennym blacie trajkoczę babci o planach na przyszłość…– ja jako businesswoman, ja w dalekich podróżach, ja w wysokich szpilkach biegająca po biurze w wysokim oszklonym budynku. Popijałam wtedy beztrosko przygotowane przez babcię kakao i na pewno nie widziałam jeszcze co chcę dokładnie w tym kierunku zrobić. Wiedziałam za to, że chcę zrobić coś fajnego ze swoim życiem.

Skąd w głowie ledwo odrośniętego od ziemi berbecia takie marzenia? Zapewne naoglądałam się kolorowych magazynów mamy, albo filmów z lat 90 w stylu american dream i tak zdefiniowałam szczęście.

Okazuje się jednak, że to dużo prostsze, niż mogło się wydawać. Paradoksalnie, bo wysnucie takich wniosków często zajmuje bardzo dużo czasu.

Odrzucając toksyczne myśli, wszystko co nam szkodzi- jedzenie. ludzi, swoje własne zachowania, przestając ciągle oglądać się na innych, porównywać i samemu się nad sobą znęcać- wszystko staje się lżejsze, jest więcej luzu i uśmiechu.

Raz za razem wracam do tego tematu i wracać będę bo to coś co mi w duszy gra, coś czym chcę się z  Wami podzielić.
Można dążyć do realizacji swoich marzeń i jednocześnie lubić swoje życie- nie pędzić i nie spinać się. Powiedzieć sobie, raz, drugi, trzeci ej stara zobacz juz teraz jak jest dobrze. Nie wymyślać, nie wybrzydzać. Bo po co my to sobie robimy? Po co w tylu domach słychać jęki, krzyki, narzekania… że to źle, tamto źle, tego nie ma, tamtego, rachunki wysokie, chleb czerstwy, mleko stare, podłoga niedomyta.
Zamiast się ucieszyć z tego co się ma i przyciągnąć tym samym coś lepszego.

Ja się cieszę z małych rzeczy. I sama się nakręcam na te dobre wibracje. To nie jest trudne! Niepotrzebne, zagracające głowę myśli zastępuję tymi pozytywnymi. I już.

-Piekę w tym tygodniu swoje popisowe ciasto marchewkowe na urodziny córki. I w drodze do pracy myślę jak gotowy pachnący wierzch posypię startą skórką z limonki. Widzicie te kolory? marchewka, limonka…

-A co do kolorów, to chodzą za mną ostatnio te żywe, energetyczne, to chyba oznaka tęsknoty za latem… więc rano zakładam kwieciste sukienki pod ciepłe swetry albo wyrazistą czerwoną koszulę i już jest weselej. Sprawdźcie…

-Piję gorące cappucino i zerkam na wibrujący telefon. Wiadomość od przyjaciółki, że tęskni i… kilka czerwonych serduszek. Zacieram ręce na wspólne nadchodzące plany, szaleństwa, czas tylko dla nas- fajnie mieć zawsze coś na co się czeka…nowe pomysły, nowe cele- to zawsze podkręca i motywuje. Mogą być małe jak pyszna kolacja wieczorem z nowego przepisu albo wyjazd, albo świeży tekst, który być może poprawi komuś nastrój 🙂

-Wierzę w to, że przyciągamy do siebie ludzi i zdarzenia. Rozglądam się w okół i widzę same uśmiechnięte i życzliwe twarze. Nie ma dramatów, konfliktów, energetycznych wampirów. Nic nie zakłóca mojego spokoju- na co mam więc narzekać?

– Na koniec karnawału zafundowałam swoim biodrom prawdziwe święto. W ubiegły weekend bawiłam się ku chwale słów tańcz jakby nikt nie patrzył i czuję tę energię do dzisiaj. Kubańskie rytmy to jest to. A na szarość taniec jest najlepszym lekiem.

-Co sprawia, że dzień jest lepszy? Perspektywa, że po intensywnych godzinach znajdzie się czas na coś miłego i wartościowego, czas dla siebie z książką albo filmem. Lepiej wraca się do domu z myślą, że pochłonie się coś ciekawego na zakończenie dnia 🙂

-A przytulas od roześmianej córeczki- wisienka na torcie- zawsze…

Szczęście nie musi być skomplikowane. Nie musimy mieć już, teraz wszystkiego o czym marzymy, żeby poczuć się dobrze. Wystarczy być zdrowym, otwartym na życie, starać się dostrzegać to co pozytywne plus trochę zaufania, że to co nam się przydarza jest dla nas odpowiednie.

Nie dajmy sobie wmówić, że musimy mieć wszystko i bądźmy cierpliwi w drodze po więcej.

Cieszmy się życiem. Tak po prostu.