Pani Blond

Czego uczy Młodość

| 1 Comments
Webp.net-resizeimage

Wyobrażasz sobie jakby to było zrzucić z siebie cały ciężar tak zwanego „dorosłego” życia chociaż na chwilę?
wszystkie oczekiwania, presję, zasady do których trzeba się stosować, wymogi społeczeństwa, obowiązki, które wciąż się mnożą, aż w końcu przybrane na potrzeby świata maski…

z takim uczuciem błogiej nieświadomości kojarzą mi się nastoletnie czasy, czasy pierwszych złych czynów, ignorowania konsekwencji na rzecz doświadczenia jak największej ilości przygód, czasy braku wyrzutów sumienia i dogłębnego analizowania wszystkiego co się dzieje…

wolność

Tym urzekł mnie oglądany ostatnio film Lady Bird.

Bije z niego świeżość nastoletniej młodości z całym arsenałem jej jasnych i ciemnych stron.

Przypomniał mi o słodkich licealnych czasach, o paru tęsknotach (np. idyllicznym chlapaniu się w basenie i jednoczesnym plotkowaniu z przyjaciółką, albo przemierzaniu Stanów rozklekotanym samochodem- te ich niekończące się, opustoszałe drogi….), ale też o kilku ważnych życiowych wartościach….

 

Jesteśmy idealni tacy jacy jesteśmy

tumblr_ovtnpabcbS1qgvqxoo1_540

Z wiekiem czujemy się w obowiązku określać siebie jak największą ilością tytułów i osiągnięć- swoją wartość opieramy na elitarności obranych studiów, zawodzie, towarzystwie, a nawet rodzaju zainteresowań.

Musimy wyglądać „porządnie”, być poukładani i najlepiej nigdy się nie mylić. Nie popełniać żadnych błędów i zawsze być pewnymi tego czego chcemy. W innym przypadku nasze życie to porażka, a jedyna droga to psychoterapia…

Zapominamy, że to wszystko to tylko dodatki, które nie powinny stanowić o naszej wyjątkowości. Jest w Lady Bird taka scena, w której Christine („Lady Bird”- imię, które sama sobie nadała) wraz z apodyktyczną nieustannie kontrolującą ją matką wybierają w lumpeksie sukienkę na szkolny bal. Matka wciąż kręci nosem, poprawia córkę na każdym kroku.

Nie ma w niej krzty akceptacji dla córki, która wcale nie chce być idealna- bo już jest najlepszą wersją siebie….wraz ze swoim bałaganem, tendencją do pakowania się w kłopoty, różowymi włosami, chęcią poznawania świata i wielkimi marzeniami o studiach w innym mieście…

Jej samoakceptacja, naturalność i ogromna potrzeba by być wierna samej sobie- godne naśladowania- szkoda, że tak często gubi się je gdzieś po drodze do dorosłości…

Ambicje i chęć doskonalenia się, nie powinny być równoznaczne z brakiem akceptacji dla tej fabrycznej, niepoprawnej wersji siebie…

 

Doświadczenia to najważniejsze co mamy

8304372-27785024-thumbnail

Łatwo o tym zapomnieć w czasach, w których każda czynność musi być ściśle zaplanowana bo inaczej wszystko się wali, prawda?

Nie ułatwia tego konsumpcjonizm i pęd za tym żeby Mieć. Jednak to właśnie proste, spontaniczne chwile dodają naszemu życiu tego magicznego animuszu. Spacer w letni wieczór, niezaplanowane wyjście ze znajomymi, podróż za miasto, czytanie na podłodze w dresie przy misce popcornu… W dorosłym życiu takie chwile zaczyna się spychać na dalszy plan, przykleja się im etykietkę strata czasu. Ważniejsze stają się porządki, zakupy, maile. Tracąc równowagę między jednym, a drugim przestaje się czerpać prawdziwą, prostą radość….

Oglądałam ostatnio krótki filmik, który ktoś wrzucił do sieci, ze swojej podróży do Bangkoku.
Osoba go nagrywająca siedziała na pomoście rzeki machając nogami, w oddali słychać było grające cykady i chlupot wody, od której odbijało się zachodzące słońce…krótkie, chaotycznie nagrane video- a ja patrzyłam w nie jak zaczarowana- bił z niego spokój i radość z chwili- moja refleksja była taka, że te malutkie momenty są właśnie najważniejsze i nigdy nie powinniśmy żałować na nie czasu…

 

Prawdziwi przyjaciele akceptują nas w 100%

been

w kryzysie, we łzach, milczących, zepsutych, bez piórek, w których pokazujemy się zwykle innym…dlaczego? bo kochają nas sercem, bez zastanowienia i kalkulowania…o takich ludzi trzeba dbać. 😉

Lady Bird jedzie na imprezę- wymarzony szkolny bal z tzw. cool ludźmi- wyluzowanymi, popularnymi.

Wkręcenie się w ich towarzystwo wymagało od niej trochę sprytu i kombinacji…W swoim najlepszym wydaniu- najpiękniejszej sukience jaką znalazła z matką w okolicznym szmateksie zmierza do samochodu, którym podjechali pod jej dom nowi znajomi… Podekscytowanie opada, kiedy ci Świetni ludzie nie zwracają najmniejszej uwagi na jej potrzeby, a wszystko co robią ma za zadanie pokazać innym jak bardzo zbuntowani są. Nic dla siebie wszystko na pokaz.

Lady Bird nie kryje swojego rozżalenia.

Rezygnuje z balu i karze odwieźć się do przyjaciółki, którą w przypływie podekscytowania nowym towarzystwem-trochę zaniedbała…

Julie przyjmuje ją jednak z otwartymi ramionami. Spędzają wieczór objadając się tortem i śmiejąc do rozpuku w jej ciasnej kuchni…

 

Nikt nie ma prawa odbierać nam marzeń

giphy

Jeszcze kilkanaście lat temu wszystko wydawało się możliwe. Ale dlaczego z biegiem lat dajemy sobie wmówić, że już jest za późno, że za dużo przeszkód, i że nie jesteśmy wcale wystarczający, a jedynie zbyt naiwni i może już czas zacząć mocniej stąpać po ziemi?

Ujmuje mnie zaparcie z jakim Christine, mimo ciągłych negatywnych komentarzy napływających z otoczenia, stara się spełnić marzenie o kontynuowaniu nauki poza rodzinnym Sacramento. Każdy, począwszy od nauczycieli, skończywszy na matce, krytycznie ocenia jej możliwości i sens starań o przyjęcie do jednej z wymarzonych szkół.

A ją ciągnie do nowego świata, nowych doznań, rozwoju- tak bardzo, że wszystko inne puszcza mimo uszu.
Pomimo tego, że logika podpowiada inaczej- taka postawa zostaje przez świat wynagrodzona- nadchodzi czas, aby opuścić znane jak własną kieszeń, rodzinne Sacramento…

Bo ta logika często wszystko psuje. Dla sceptyków może to być powód do śmiechu, ale intuicja i serce mają nieraz dużo większą moc.

Nie wolno nam przestać próbować spełniać swoich marzeń… tylko dlatego, że społecznie uważa się to za naiwność. Zapominać o dziecięcych pragnieniach- bo przecież jesteśmy już duzi i pora być poważnym.

Tak umiera wszystko co piękne.

*

Dorosłe życie karze nam oceniać siebie i innych bardzo surowo, tracimy dystans i co chwila zapominamy o tym co naprawdę jest dla nas ważne i dobre. Na szczęście mamy na świecie kino, muzykę, książki- dzięki którym serce bije mocniej i możemy przypomnieć sobie o tym czego nam brakuje.

Odnajdźcie czasem to promienne, ufne dziecko, które jest w Was- od czasu do czasu nie zaszkodzi.

A film polecam gorąco- plus za klimat, estetykę,  portrety psychologiczne, obraz relacji międzyludzkich i ciekawe wnioski jakie można wysnuć tylko po obejrzeniu dobrego kina.

/ Lady Bird (2017) reżyseria i scenariusz Greta Gerwig; 2 Złote Globy, 5 nominacji do Oscara